Naraziła budżet państwa na 2 miliardy (!) zł wydatków. Doprowadziła do chaosu w szkołach, obniżyła rangę zawodu nauczyciela ustalając stażystom pensje poniżej ustawowego minimum. W nagrodę macierzysta partia wysyła ją na posadę do Brukseli za 30 tys. zł miesięcznie.

Anna Zalewska, minister edukacji, dostała „jedynkę” w okręgu dolnośląsko-opolskim. Wiele wskazuje na to, że z Brukseli oglądać będzie skutki własnej reformy oświaty, które jesienią będą dramatyczne.

Od września szkoły średnie czeka armageddon. O nabór do klas pierwszych starać się będzie 727 tys. uczniów, dwa razy tyle co zwykle. Szczęśliwców, którzy się dostaną, czeka nauka na trzy zmiany, a nawet w soboty. Wszystko przez reformę edukacji Anny Zalewskiej.

Ile kosztowała reforma? Tylko budżet państwa wyłożył ok. 2 mld zł, co najmniej drugie tyle (a wg niektórych wyliczeń nawet trzy razy więcej) dopłaciły samorządy. Pieniądze poszły w większości na nowe podręczniki bardzo podobne do poprzednich oraz dostosowywanie budynków po gimnazjach do potrzeb młodszych dzieci.

W ten sposób nie starczyło na znacznie bardziej potrzebne podwyżki dla nauczycieli, którzy zarabiają żenujące pieniądze. Nauczyciel stażysta w tzw. II grupie nie zarobi nawet NAJNIŻSZEJ ustawowej pensji, bo takie wynagrodzenie przewidziało dla niego MEN pod kierownictwem Anny Zalewskiej.

Wysłałam więc do MEN interpelację z zapytaniem, dlaczego pensja nauczyciela stażysty jest o 20 zł niższa niż przewidują przepisy? Otrzymałam odpowiedź, że takie stawki ustalono, wszystko jest zgodnie z prawem, „na kształtowanie wynagrodzeń nauczycieli na swoim terenie, istotny wpływ ma samorząd terytorialny”, a nauczyciele od września dostaną podwyżki.

Rzecz w tym, że – po pierwsze – koszty przerzucania wynagradzania nauczycieli na samorządy są bezpodstawne, bo 96 proc. wynagrodzenia nauczyciela to pensja zasadnicza ustalona przez MEN. Obietnice wzrostu pensji „od września” są bardzo na wyrost, bo nie wiadomo, czy znajdą się pieniądze.

Pewne jest jedno – w polskiej oświacie nie dzieje się najlepiej, a od września chaos znacznie się zwiększy. Pani minister jednak tego raczej nie doczeka. Jak informują media, wystartuje z list PiS do Parlamentu Europejskiego.

Trzeba przyznać, że to podziwu godna nagroda za spowodowanie chaosu w edukacji i konfliktu ze środowiskiem nauczycielskim. Mało kto z nas mógłby liczyć na podobne traktowanie w podobnej sytuacji. Ale my nie należymy do PiS.

Zostaw komentarz