Tańszy prąd, czyste powietrze, dodatkowe pieniądze dla tysięcy Polaków. Takie będą efekty wejścia w życie Paktu dla Zielonej Energii PSL. Projekt zaprezentowaliśmy w Sejmie w styczniu br, teraz intensyfikujemy działania nad jego wprowadzeniem.

Nasz plan to – po pierwsze – połowa produkcji prądu z odnawialnych źróeł energii do 2030,
po drugie –  redukcja energii z węgla o 50 proc do 2035, a po 2050 odejście od węgla. 
po trzecie – wspieranie przez państwo energetyki prosumenckiej, czyli samodzielnemu produkowaniu przez Polaków, np. rolników, m.in. z paneli solarnych, elektrowni wiatrowych czy biopaliw. To, czego wytwórca nie zużyje na własne potrzeby, sprzeda elektrowni.  po czwarte – dojście do czystej, zielonej energii musi być celem ponadpartyjnym. 

Energetyka obywatelska to nie tylko tani prąd, pozyskiwany w sposób przyjazny środowisku. To również racjonalne gospodarowanie posiadanym już zasobem, poszukiwanie sposobów oszczędzania energii i jej magazynowania. Oprócz słońca źródłem energii może być ciepło ziemi wykorzystawane w pompach ciepła lub biomasa produkowana w rolnictwie lub w lesie. Gdyby rząd zainteresował się w końcu tematem na poważnie, Polska już wkrótce mogłaby stać się krajem produkującym  tanią i bezpieczną energię, co doprowadziłoby do zmniejszenia wydatków na tzw. pakiet klimatyczny i obniżenia ceny prądu.  

Tymczasem zbliża się rok 2020, kiedy Polska, zgodnie z unijną  dyrektywą 2009/28/WE powinna osiągnąć 15 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii brutto. Jeśli tego nie zrobi, będzie płacić kary, co szybko przełoży się na lawinowy wzrost cen prądu. Rzecz w tym, że za rządów PiS na to się nie zanosi. Pod koniec 2017 roku GUS podał, że w 2016 roku (nowszych danych nie znalazłam) udział energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii brutto w Polsce wyniósł 11,30 proc. i był niższy niż w latach 2013-2015. Najbardziej spadł w sektorze transportu – z 6, 4 proc. do 3, 9 proc. Eksperci szacują, że wiąże się to z całkowitym zarzuceniem przez PiS tematu biopaliw.  

PSL już w 2016 roku przygotowało kompleksowy Narodowy Program Rozwoju OZE, jednak nie spotkał się on z akceptacją strony rządzącej. W lipcu 2017 r rząd zmienił ustawę o OZE, jednak wyłącznie z myślą o państwowych koncernach energetycznych. My jednak regularnie i konsekwetnie wracamy do tematu.  Dlaczego w Polsce nie może być jak w Niemczech, gdzie 4 mln obywateli sprzedaje energię z OZE i dzięki temu powstało tam prawie 400 tys. miejsc pracy? 

Zostaw komentarz