W sobotę miałam zaszczyt uczestniczyć w wydarzeniu bardzo ważnym dla mnie osobiście: otwarciu Mazurskiej Izby Pamięci w Stare Juchy. Zgromadzono tutaj wiele pamiątek po Mazurach, dawnych mieszkańcach tych ziem. Także tych związanych z walką z germanizacją, m.in. o możliwość odprawiania nabożeństw w języku polskim.

Są również liczne świadectwa tragicznego losu Mazurów po II wojnie światowej. Komunistyczne władze traktowały ich jako „element ideologicznie niepewny”, konfiskowały majątki, zmuszały do emigracji. Tym, którzy zostali, przez wiele lat trudno było mówić o swojej historii i tożsamości. Teraz czasy się zmieniają, czego dowodem jest sobotnia uroczystość.

Sama jestem Mazurką, moja rodzina mieszka tu od pokoleń. Mój pradziadek Bogumił Labusz zakładał Mazurską Partię Ludową, walczącą „o język polski i przeciw wyzyskowi majątkarzy”. Jego syn a mój dziadek – również Bogumił Labusz – w 1920 r. domagał się przyłączenia Warmii i Mazur do Polski bez plebiscytu, ale to już temat na osobną opowieść…

W przyszłym roku obchodzić będziemy stulecie plebiscytu. To dobry czas, by przypomnieć Polakom dzieje Mazurów, ich wkład w walkę o niepodległość i ogólnie skomplikowaną historię Warmii i Mazur – krainy pogranicza, gdzie od zawsze splatały się wpływy kilku kultur. Jeszcze raz dziękuję wszystkim twórcom Mazurskiej Izby Pamięci.

Zostaw komentarz