Od 5 tys. zł do … miliona złotych. Takie kary od stycznia 2020 r. grożą małym i średnim firmom za brak wpisu do Bazy Danych o Odpadach. Polskie Stronnictwo Ludowe zwróciło się do rządu o przesunięcie obowiązku wpisu do BDO o rok, czyli o wejście przepisów w życie od 2021 r. Rząd na razie jest nieugięty, lecz my nie składamy broni.

Kto musi wpisać się do rejestru? Każda firma, która wytwarza odpady inne niż komunalne, produkuje i sprzedaje w opakowaniach. Czyli np. małe i większe sklepy, zakłady fryzjerskie, firmy budowlane, bary i restauracje sprzedające catering itd. Sumarycznie rzecz biorąc, około 300 tys. firm, a na razie zdążyło 170 tys.

Kto do końca grudnia nie zdąży, już w styczniu może zapłacić mandat, od 5 tys. zł nawet do miliona. Ministerstwo Klimatu, które odpowiada za projekt nie kryje, że po Nowym Roku rozpoczną się kontrole. Rzecz w tym, że istnieje zaledwie 6 tygodni, a wielu przedsiębiorców nawet nie wie, że ma taki obowiązek…

Posłowie PSL postanowili rozwiązać problem w racjonalny sposób – po prostu dać małym i średnim firmom więcej. Zaproponowaliśmy więc Ministerstwu Klimatu przesunięcie obowiązku wpisu do BDO o rok, czyli do stycznia 2021 roku. Niestety urzędnicy okazali się nieugięci. Tłumaczyli, że przedsiębiorcy powinni wiedzieć, a zresztą problem jest marginalny.

Taka argumentacja nas jednak nie przekonuje. Wychodzimy z założenia, że państwo powinno być dla przedsiębiorców, a nie odwrotnie. Dlatego ponawiamy starania o przedłużenie obowiązku BDO. Będziemy też domagać się niekarania firm, które do końca grudnia nie zdążą z rejestracją. MŚP wytwarzają ok. 70 proc. polskiego PKB, zarabiają na transfery społeczne. Rząd, któremu zależy na rozwoju kraju, nie może podcinać im skrzydeł.

Nie damy też zapomnieć o dobrowolnym ZUS- nasz projekt jest już w Sejmie i czeka na procedowanie!

Zostaw komentarz