Czas, by kobiety budowały sojusze

piątek, styczeń 09, 2015
Rozmowa z Urszulą Pasławską, wiceprezes PSL, wiceminister Skarbu Państwa, Zielony Sztandar

 

 

Premier naszego kraju jest kobietą, podobnie jak pięć minister w jej rzędzie. Czy to oznacza, że Polki zdobyły już wysoką pozycję w polityce?

 

-To pokazuje, że zmieniamy się jako społeczeństwo. Kobiety chcą uczestniczyć w życiu publicznym i mieć wpływ na to, co dzieje się w kraju. Nie ma bowiem uzasadnienia, by ważne decyzje zapadły bez ich udziału. Wszystko wskazuje na to, że za kilka lat będziemy jeszcze w innym miejscu. Szerzej otworzą się drzwi przed kobietami, które mają ambicje realizować się nie tylko zawodowo, ale i w polityce czy w biznesie.

 

Mimo zachowania parytetu w wyborach samorządowych niewiele kobiet zostało wybranych wójtami, burmistrzami czy prezydentami miast. Dlaczego tak się dzieje?

 

-Ale już w wyborach do sejmików województw udział kobiet radnych startujących z list PSL zwiększył się. W 2010 roku kobiety w Sejmikach stanowiły 14 proc. radnych z PSL, dziś jest to 19%. Jeszcze bardziej spektakularny wzrost zafunkcjonował na naszych listach, których w tym roku aż 42.67proc. stanowiły kobiety. To duży wzrost w porównaniu do 2010 kiedy było nas 22,8 proc. Jeśli chodzi o wybory wójtów czy burmistrzów, to są one specyficzne. Tu głosuje się na konkretnego człowieka, który daje gwarancję, że dobrze zadba o interesy mieszkańców gminy czy miasta. Myślę, że za mało kobiet kandyduje na te urzędy. Nie dają więc szansy ludziom, by mogli je wybrać.

 

Czy nie jest tak, że Polki są za mało solidarne i nie popierają się? Jeśli na listach wyborczych są kandydatki, to wcale nie oznacza, że kobiety zagłosują właśnie na nie.

 

-Przez całe stulecia mężczyźni budowali sojusze. To oni decydowali, jak rozwiązywać ważne dla całego społeczeństwa sprawy. Kobiety zaczęły to robić od niedawna. Muszę wiec nauczyć się wspólnie działać, by osiągnąć zamierzony cel. Mężczyźni niechętnie dzielą się władzą, co sprawia, że kobiety muszą same walczyć o należne im miejsce w niej. Nie jest to łatwe, ale nie oznacza, że nie trzeba próbować. Jeśli będą się wspierały, osiągną więcej. Takie są reguły gry tak w dużej jak i lokalnej polityce.

 

Nadal w Polsce mamy do czynienia z przypisaniem ról - mężczyzna jest od rządzenia, domeną kobiety jest dom i wychowywanie dzieci. Czy ten stereotyp jest ciągle mocny, czy też zaczyna kruszeć?

 

-Dla każdego człowieka, zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn, najważniejszą wartością jest rodzina. Jak ona funkcjonuje, zależy to nie tylko od tradycji i uwarunkowań kulturowych, ale i od relacji, jakie ustalą w niej sami domownicy. Na pewno kobietom jest dużo trudniej, bo muszą godzić obowiązki domowe z zawodowymi. To jest bariera, którą muszą pokonać te kobiety, które chcą angażować się społeczne czy też udzielać się w polityce. Uda się im to, gdy będą miały wsparcie najbliższych - męża, rodziców, dzieci.

 

Czy na postawę kobiet nie ma wpływu to, jak są wychowywane? Dziewczynki mają być grzeczne i posłuszne. Chłopcy zaś przedsiębiorczy cc sprawia, że śmielej wkraczają w świat polityki czy biznesu.

 

-Wydaje mi się, że dużo zależy od środowiska, w jakim się dorasta i od samego modelu rodziny. W mojej od pokoleń kobiety odgrywały znaczącą rolę. Prowadziły własne biznesy, zajmowały się polityką, uczyły w szkole. Jedna z sióstr mojego dziadka była posłanką do sejmu dzielnicowego w Poznaniu. Jak na przedwojenne czasy były nie tylko aktywne, ale odważne i postępowe. One jako jedne z pierwszych nosiły suknie przed kostkę, a nie do samej ziemi. Wychowywana w takiej rodzinie, wiedziałem, że mam prawo realizować swoje ambicje. A to, że jestem kobietą nie stanowi żadnej przeszkody. Mówię to często przedstawicielom swojej płci. Dla mnie przykładem sukcesu, jaki może odnieść kobieta, jest pani Irena Petryna, która była prezesem organizacji wojewódzkiej PSL oraz posłanką. A jej działalność przypadała na okres trudniejszy dla kobiet niż obecnie.

 

Dlaczego wybrała pani PSL, partię, która jest postrzegana jest jako najbardziej męska spośród wszystkich ugrupowań?

 

-Mówię o sobie, że jestem najstarszym ludowcem na Warmii i Mazurach. Mój pradziadek Bogumił Labusz był współzałożycielem Mazurskiej Partii Ludowej i przez 11 lat był jej prezesem. Moi dziadkowie i rodzice także działali w PSL. Śmiało mogę więc powiedzieć, że tradycje ludowcowe i potrzebę pracy na rzecz lokalnej społeczności mam niejako zapisaną w genach. To zobowiązuje. Kobiet w Stronnictwie jest ciągle za mało. To się powoli zmienia, choć do parytetu partyjnego jeszcze daleko.

 

Jednym z podstawowych kryteriów określających sytuację kobiet w danym kraju jest to, czy na równorzędnym stanowisku zarabiają tyle samo co mężczyźni. Polki dostają niższe wynagrodzenia, na dodatek nożyce te rozwierają się coraz szerzej wraz z wspinaniem się w hierarchii zawodowej. Dlaczego?

 

-Nie da się ukryć, że w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa notowanych na giełdzie jest tylko 18,5 proc. kobiet, w zarządach jest jeszcze mniej. Czym to tłumaczyć? Niestety, brakuje kobiet o dużym doświadczeniu w zarządzaniu. Owszem, są dobrze wykształcone, ale ciągle jest ich mało na stanowiskach kierowniczych. Nie mają jak zdobyć niezbędnych umiejętności menedżerskich. Nierzadko same nie dają sobie takiej szansy. Mężczyzna, któremu proponuje się awans, decyduje się na to bez zastanowienia. Jest pewien, że sobie poradzi. W każdym razie jest gotów podjąć wyzwanie. Kobiety mają wątpliwości, czy sprawdzą się na wyższym stanowisku (a może ktoś inny byłby ode mnie lepszy?) i czy będą w stanie godzić obowiązki domowe z zawodowymi. A już za kilka lat udział kobiet w zarządach spółek i radach nadzorczych będzie musiał się zwiększyć do 40 proc. Taki obowiązek nakłada na nas dyrektywa unijna, którą będziemy musieli wdrożyć w życie. Już w przyszłym roku musimy złożyć informacje o udziale kobiet w kierownictwie spółek publicznych. Wszystkie badania pokazują, że opłaca się nam różnorodność także w biznesie. Firmy, które mają w swoich zarządach kobiety, osiągają lepsze wyniki.

 

Jedynym krajem w Europie, gdzie kobiety zarabiają więcej niż mężczyźni jest Dania.

Czy jest to możliwe w Polsce?

 

-Powinniśmy dążyć do tego, by na równorzędnych stanowiskach płace były jednakowe dla kobiet i mężczyzn. Potrzebna jest jednak zmiana postaw. W interesie całego społeczeństwa leży dbałość o rodzinę. Demografia ma przecież wpływ na rozwój gospodarczy w kraju. Dlatego muszą być stworzone lepsze warunki dla rodzin z dziećmi. Tak, by trud ich wychowywania nie spadał tylko na kobiety, co pogarsza ich sytuację na rynku pracy. Realizowana przez ministra Kosiniaka-Kamysza polityka prorodzinna zmienia ten obraz. Wprowadzono dłuższe urlopy macierzyńskie, budowane są żłobki i przedszkola. Uważam, że należy wdrażać programy służące kobietom. Chociażby na poziomie samorządów można określić, jakie inwestycje najbardziej poprawią ich sytuacje. Zadaniem organizacji kobiecych jest wymuszanie na władzach lokalnych, by zajęły się ich realizacją.

 

Czy sądzi pani, że młode pokolenie Polek śmielej niż ich matki będzie egzekwować swoje prawa?

 

-Ta zmiana generacyjna jest zauważalna. Efekty daje nowy system edukacji i nowe podejście do zdobywania wiedzy i umiejętności zawodowych. 20-latkowie lepiej posługują się językami obcymi, nie mają żadnych kompleksów i, jak sami twierdzą, czują się Europejczykami. Dlatego dziewczyny wchodzące na rynek pracy są pewne swojej wartości, szukają zajęcia odpowiadającego im kompetencjom i ambicjom. Bardziej niż ich matki są nastawione na realizację swych aspiracji na różnych polach aktywności. Nie widzą powodu, że to, iż są kobietami miało ograniczać ich życie.

Teresa Hurkała

 

 


Ostatnio na blogu

brak nowości na liście.

Grudzień - 2017
Ni Po Wt śr Cz Pi So
 
01
02
03 04 05 06 07 08 09
10 11 12
13
15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31  
piątek, 01. grudzień 2017
14:03 - Wolne sądy to wolne samorządy
PiS napędza się konfliktem. Po skłóceniu Polaków władze PiS zabrały się za szerzenie niezgody nawet w szeregach własnej partii. Najlepszym przykładem debata nad reformą Sądu Najwyż...
środa, 13. grudzień 2017
16:37 - Czy to rozbiór naszego województwa?
Mimo że województwo warmińsko - mazurskie jest najcenniejszym przyrodniczo regionem w Polsce, wkrótce nie będzie miało własnej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Rząd PiS zli...