Opozycja nie uratowala kobiet

czwartek, styczeń 11, 2018
Wczoraj (10.01) w Sejmie odbyły się pierwsze czytania dwóch konkurencyjnych projektów ustaw dotyczących praw kobiet. Obywatelskiego projektu zakazującego aborcji eugenicznych, które stanowią  niemal 100 proc. wszystkich legalnych zabiegów w Polsce oraz inicjatywy "Ratujmy kobiety" podchodzącego kompleksowo do problemu. 

Ubolewam, że odrzucony został drugi projekt, za którym głosowałam. Oprócz zgody na aborcje do 12 tyg. ciąży zawierał bowiem wprowadzenie do szkół rzetelnej edukacji seksualnej, upowszechnienie antykoncepcji oraz przywrócenie sprzedaży pigułki "dzień po" bez recepty, czyli w gruncie rzeczy jedyne sposoby na ograniczenie liczby zabiegów usuwania ciąży. Drugi projekt jest czysto światopoglądową grą na emocjach dążącą do ograniczenia praw kobiet. Pozostaje mieć nadzieję, że nigdy nie wejdzie w życie. Czy naprawdę chcemy, żeby kobiety rodziły dzieci skazane na szybką śmierć? Po drugie, państwo polskie nie zapewnia rodzinom z dziećmi niepełnosprawnymi wystarczającego wsparcia, żeby zmuszać je do heroizmu. Decyzja zawsze powinna należeć do kobiety i nikt nie może jej osądzać. Skąd wiadomo, jak sami zachowaliśmy się w podobnej sytuacji? "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono", jak napisała noblistka Wisława Szymborska. 

Spór o aborcję jest światopoglądowy, czyli prawnie nierozstrzygalny. W klubie PSL nigdy nie ma dyscypliny w takich sprawach, każdy głosuje zgodnie z własnym sumieniem. Dlatego niektórzy posłowie opowiedzieli się za całkowitym zakazem aborcji. Szanuję ich decyzję, choć osobiście mam inne zdanie. 


Ostatnio na blogu

brak nowości na liście.

Luty - 2018
Ni Po Wt śr Cz Pi So
  01 02 03
04 05 06 07 08 09 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28