Kobiety potrafią
środa, październik 19, 2011Moje główne cele to sprawiedliwe traktowanie na rynku pracy, większy udział kobiet w życiu publicznym oraz lepsza dostępność żłobków i przedszkoli. W przeciwieństwie do ikon feminizmu nie chcę walczyć o nowy wspaniały świat, a po prostu rozwiązywać realne problemy — mówi Urszula Pasławska, wicemarszałek
województwa.
W wieku 29 lat została Pani najmłodszym w historii wicemarszałkiem województwa. Podczas sprawowania funkcji wdrożyła Pani ponad 4 mld zł z funduszy unijnych na rozwój regionu. Kobiety potrafią?
— Oczywiście, że potrafią. Zbyt często są jednak niedoceniane. Podejrzewam, że gdybym była mężczyzną, przebieg mojej kariery zawodowej dziwiłby znacznie mniej osób. A przecież my od najmłodszych lat jesteśmy przygotowywane do ciężkiej pracy, uczone obowiązkowości, odpowiedzialności. Widać to również w polityce, gdzie kobiety bywają skuteczniejsze od mężczyzn. Nie tracą czasu na jałowe dyskusje, ale zajmują się działaniem.
Co uważa Pani za swój największy sukces?
— To, że w czasie sprawowania przeze mnie funkcji wicemarszałka bezrobocie wśród kobiet spadło o blisko 24 proc., gdy wśród mężczyzn o jedyne 4 proc. Stało się tak między innymi dlatego, że w tym okresie było naprawdę dużo programów aktywizacji kobiet i dużo pieniędzy na ich realizację. Poza tym przy dzieleniu pieniędzy z unijnych funduszy konsekwentnie pilnowałam wymogu równości szans. Każdy, kto chciał otrzymać dofinansowanie musiał udowodnić, że z jego projektu w równym stopniu skorzystają kobiety i mężczyźni. Nawet przy rozliczaniu projektu beneficjenci musieli dołączyć opis rekrutacji w kontekście równości płci czy opis działań promujących równość. No i mamy realne efekty. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że sytuacja kobiet na rynku pracy wciąż daleka jest od ideału, ale zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby było coraz lepiej.
Żeby kobiety mogły pracować, potrzebne są nowe żłobki i przedszkola.
— I one wciąż powstają, także z pieniędzy Europejskiego Funduszu Społecznego! Dzięki między innymi moim działaniom przez ostatnie cztery lata wskaźnik upowszechnienia opieki przedszkolnej w regionie potroił się. Dziś wczesną edukacją objęte jest co trzecie dziecko z Warmii i Mazur, jeszcze niedawno było co dziesiąte. Nie powiem, czuję satysfakcję, że dzięki nowym placówkom młodym matkom znacznie łatwiej znaleźć pracę i pogodzić obowiązki domowe z zawodowymi.
No właśnie, praca w domu to w zasadzie drugi etat każdej kobiety, a tak często niedoceniana...
— Zgadzam się i uważam, że nie ma nic bardziej krzywdzącego. Prowadzenie domu, zwłaszcza w dzisiejszych trudnych czasach, niczym nie różni się od prowadzenia jednoosobowej firmy. Badania prowadzone przez Fundację MaMa, które dotyczyły nieodpłatnej pracy kobiet, tzw. „Listy czynności domowych”, pokazały, że każda z nich wykonuje średnio 120 czynności dziennie, które — o dziwo — kryją się pod niezwykle niewdzięcznym określeniem „siedzenie w domu”. Polskie kobiety pracują najczęściej na dwóch etatach. Muszą posprzątać, ugotować, zająć się dziećmi, zaplanować budżet, w dodatku najczęściej po powrocie z pracy. A potem jeszcze niektórzy politycy mówią o konieczności zrównania wieku emerytalnego! Najpierw należy zmienić światopogląd mężczyzn, zmotywować ich do przejęcia części obowiązków domowych.
Ale jak to zrobić?
— Metodą ewolucji, ucząc dzieci równości płci już od przedszkola. I my to robimy za pieniądze z EFS. W wielu niewielkich miejscowościach regionu w przedszkolach odbywały się zajęcia dla rodziców i maluchów traktujące o równości płci, uczące szacunku do pracy domowej. Gdy te przedszkolaki dorosną, równe prawa kobiet i mężczyzn będą dla nich czymś oczywistym. Oczywiście świadomość wagi problemu powinni mieć wszyscy politycy i samorządowcy. W miarę możliwości trzeba wspierać kobiety w każdej sferze życia, wprowadzać rozwiązania ułatwiające znalezienie pracy. Wszyscy musimy zrozumieć, że Polski nie stać na marnowanie potencjału połowy społeczeństwa.
Są jednak kobiety, które decydują się na bycie wyłącznie gospodynią domową.
— Są, i ten wybór należy uszanować. Z doświadczeniawiem jednak, że zdecydowana większość z nas chce realizować się i w pracy, i w życiu rodzinnym. Zresztą dziś ciężko wyżyć z jednej pensji, kobiety z reguły rezygnują z życia zawodowego z niezależnych od siebie przyczyn. Albo nie mogą znaleźć pracy, albo muszą poświęcić się niepełnosprawnemu dziecku. Musimy więc im pomóc, na przykład upowszechniając elastyczne formy zatrudnienia.
Żeby skutecznie rozwiązywać problemy kobiet, potrzeba nas więcej w życiu publicznym.
— Zawsze o tym mówię. Popatrzmy na kobiety w samorządach naszego regionu, to praktycznie same charyzmatyczne osobowości, świetnie zarządzające gminą! Wystarczy wymienić Otolię Siemieniec, burmistrz Mrągowa, Danutę Górską, burmistrz Szczytna czy Elżbietę Samorajczyk, burmistrz Biskupca. Teraz bez wątpienia potrzeba nas więcej w Sejmie.
Na koniec: jakie są Pani priorytety w kwestii poprawy sytuacji kobiet?
— Sprawiedliwe traktowanie na rynku pracy, w biznesie, większy udział w życiu publicznym oraz lepsza dostępność żłobków i przedszkoli. W przeciwieństwie do ikon feminizmu nie chcę walczyć o nowy wspaniały świat, a po prostu rozwiązywać realne problemy kobiet.
| Maj - 2012 | ||||||
| Ni | Po | Wt | śr | Cz | Pi | So |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | ||
06 |
07 |
08 |
09 |
10 |
11 |
12 |
13 |
14 |
15 |
16 |
17 |
18 |
19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | ||

