Waleczność i pracowitość zapisana w genach
środa, październik 19, 2011O fundusze unijne dla Warmii i Mazur walczy jak lwica. Skąd czerpie taką siłę? Z domu. Walecznych w jej rodzinie nie brakuje. Pierwszym był jej pradziadek Bogumił Labusz.
Pochodzi stąd. Czuje się Mazurką. To poczucie wyniosła z domu rodzinnego i z pamięci o pradziadku Labuszu, który był działaczem ludowym na rzecz polskości Warmii i Mazur. Zakładał pod koniec XIX wieku Mazurską Partię Ludową oraz gazetę „Mazur”, która była odpowiednikiem „Gazety Olsztyńskiej” w ówczesnym powiecie szczycieńskim. Za walkę z germanizacją był szykanowany przez władze pruskie. I to szykanowanie, i jego waleczną postawę utrwalili historycy, którzy piszą: „jest anegdota, która najbardziej ukazuje upór i twardy charakter „mazurskiego generała”. Otóż nad domem Labuszów w Hozembarku przez wiele lat widniał wizerunek orła białego. Gdy po zwycięskiej bitwie z Rosjanami do Hozembarka zawitał sam generał Mackensen, kazał rozstrzaskać rzeźbę. Ledwo jednak wyjechał, na szczytowej ścianie domu pojawił się kolejny orzeł...” — W ślady pradziadka poszedł mój dziadek, również Bogumił Labusz — z dumą opowiada Urszula Pasławska. — W czasie wojny był aresztowany przez hitlerowców, trafił do obozu koncentracyjnego w Stutthoffie. Z kolei po wojnie prześladowali go komuniści za opór wobec kolektywizacji. Ja swoją pracę w samorządzie też traktuję jako kontynuację rodzinnej tradycji.
Zwyczajna kobieta
I podobnie jak przodkowie w swoją działalność angażuje się nie na sto, ale na dwieście procent. Na rozmowę umawia się o 7.30. Jest już w biurze. — Ja jestem typem skowronka — przyznaje. — Potrafię wstać o piątej i zająć się pracą. Ale koło 22-23 oczy mi się kleją. A przecież dopiero co wyszła z biura, bo zdarza się, że pracuje i do 20. Przyznaje, że nie jest ideałem. Sprzątanie nie jest pierwszą czynnością, której chce się poświęcić po ciężkim dniu. Woli poczytać dobrą książkę przy kubku gorącej herbaty. Zapomnieć o pieniądzach. Wielkich pieniądzach, którymi będzie się zajmować już kolejnego dnia. — Osiągnięcia cieszą, bo okupione są ogromnym wysiłkiem — mówi Urszula Pasławska. — Na relaks przychodzi czas w weekendy. Jak jeszcze spędza wolny czas? — Lubię długie spacery po lesie, wtedy ładuję akumulatory. I jestem zwyczajną kobietą; interesuję się modą, lubię wyskoczyć do kina czy obejrzeć dobry film w telewizji. Dużą satysfakcję sprawia mi urządzanie mieszkania.
Wiele zależy od nas
Jako prawdziwa kobieta, dobrze rozumie potrzeby innych kobiet. Wie, jak ciężko mają w męskim świecie finansów czy polityki. Sprawdziła to na własnej skórze. Gdy została wicemarszałkiem miała zaledwie 29 lat. — Nie było łatwo. Może nikt mi tego wprost nie powiedział, ale niektórzy myśleli, że sobie nie poradzę, traktowali mnie z pobłażaniem — wspomina Urszula Pasławska. — A ja zacisnęłam zęby i dziś z satysfakcją mogę powiedzieć: udało się. Dlatego dziś zachęca inne kobiety do aktywności i walki o swoje. — Jestem za równouprawnieniem, bo mamy w życiu ciężej niż mężczyźni, ale nie uznaję ortodoksyjnego feminizmu — przekonuje wicemarszałek województwa. — Wychodzę z założenia, że zamiast narzekać, lepiej wziąć się do pracy. To od nas zależy, czy zmienimy swoje otoczenie.
| Maj - 2012 | ||||||
| Ni | Po | Wt | śr | Cz | Pi | So |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | ||
06 |
07 |
08 |
09 |
10 |
11 |
12 |
13 |
14 |
15 |
16 |
17 |
18 |
19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | ||

