Komisje śledcze - polityczny reality show

środa, styczeń 24, 2018
Przed sejmową komisją Amber Gold trwa właśnie grillowanie Pawła Wojtunika, byłego szefa CBA. Komisja pracuje półtora roku, a jeszcze niczego nie wyjaśniła. Wygląda na to, że celem nie jest dojście do prawdy, lecz autopromocja uczestników. Marek Suski z śledczego Amber Gold awansował już na szefa kancelarii premiera. Okazją dla innych będą wybory.

 

Główne komisje są dwie: jedna w sprawie Amber Gold, druga w sprawie dzikiej reprywatyzacji w Warszawie. Szefują im Małgorzata Wasserman i Patryk Jaki, młodzi politycy PiS z pierwszego szeregu. I chociaż obie sprawy są niezwykle bulwersujące, tylko naiwny może liczyć na wyjaśnienie ich przez komisje. Tak naprawdę cele gremiów są zupełnie inne: kompromitowanie przeciwników politycznych, przydatne w przedwyborczym okresie.

Komisje przypominają więc bardziej reality show niż organy państwowe. Wcale nie muszą ich zresztą zastępować. Od tropienia nieprawidłowości w Polsce jest prokuratura, sądy, policja, inne służby jak CBA. Posłowie są od stanowienia prawa, a nie od jego egzekwowania. Na uczestnictwie w komisjach korzystają jednak tylko oni sami, promując się w mediach i budując autorytet niezłomnego śledczego, co przyda się niebawem w wyborach.

"Rzeczpospolita" obliczyła, że koszt komisji Amber Gold w 2017 r. przekroczył 2 mln zł. Zarobiło także 11 doradców, których miesięczne wynagrodzenie sięga 8 tys. zł brutto. Pieniądze publiczne zawsze można było wydać inaczej, ale bezpłatna promocja jest bezcenna dla polityków. Komisyjny serial będzie więc trwał do wyborów parlamentarnych, a zamiast wyjaśnień usłyszymy jedynie wiele insynuacji. Bo tutaj wcale nie chodzi o prawdę i tak było od samego początku.


Ostatnio na blogu

brak nowości na liście.

Marzec - 2018
Ni Po Wt śr Cz Pi So
  01 02 03
04 05 06 07 08 09 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31