Tradycje rodzinne

Urodziłam się i wychowałam w Biskupcu. Mój pradziadek Bogumił Labusz był znanym działaczem polskim na Warmii i Mazurach. W 1896 roku zakładał Mazurską Partię Ludową, w 1907 roku został jej prezesem. Stworzył wiele instytucji polskich na Mazurach, jak Bank Ludowy w Szczytnie, liczne kółka rolnicze, czasopisma “Gazeta Ludowa” i “Mazur”. Zajmował się biblioteką Towarzystw Ludowych, w jego domu mieścił się skład wydawniczy serii “Czytelnia Mazurska Lewandowskiego”. Szykanowany przez władze pruskie, w roku 1914 uwięziony za umieszczenie na dachu domu wielkiej rzeźby Orła Białego. Od 1918 reprezentant Mazur w Naczelnej Radzie Ludowej i Sejmie Dzielnicowym w Poznaniu. Zwolennik przyłączenia Mazur do Polski bez plebiscytu. Zmarł w 1919 roku po długiej chorobie. Pochowany w rodzinnym Hozębarku, przemianowanym w 1948 na jego cześć na Labuszewo.

Tradycje pradziadka kontynuował jego syn, mój dziadek, także Bogumił Labusz. Działalność publiczną rozpoczął w roku 1920, w kampanii plebiscytowej, agitując za przyłączeniem Mazur do Polski. Twórca Zjednoczenia Mazurskiego, wydawca czasopisma “Mazurski Przyjaciel Ludu”. We wrześniu 1939 aresztowany przez hitlerowców i osadzony w obozie koncentracyjnym w Stuthoffie. Po wojnie prześladowany przez władze PRL za protest wobec kolektywizacji i “pochodzenie”. Zmarł w 1976 roku.

Chcąc kontynuować rodzinne tradycje, wstąpiłam do PSL. Koledzy żartują, że chociaż urodziłam się w 1977 roku, jestem najstarszym ludowcem w regionie.

Chcę pracować dla dobra tej ziemi, bo jestem stąd i tutaj chcę na zawsze pozostać.

 

A tu artykuł o moim pradziadku Bogumile Labuszu, pióra Szymona Dreja:

Zapomniany bohater mazurskiego ludu.

 

W sierpniu tego roku mija 150-ta rocznica urodzin Bogumiła Labusza, zwanego Mazurskim Generałem, jednego z najbardziej oddanych i najwybitniejszych bojowników o polskość Mazur. Z tej okazji warto przypomnieć sobie tego zapomnianego bohatera, który całe niemal swoje życie poświęcił sprawie polskiej w Prusach Wschodnich. Nie jest to jednak sprawa prosta. O Bogumile Labuszu, mimo jego zaangażowanego życia, niewiele wiadomo, a jego biografia wciąż zawiera wiele białych plam, które powinny zostać wypełnione, by „czas nie zaćmił i niepamięć”.

Bogumił (Gottlieb) Labusz urodził się 24 sierpnia 1860 roku we wsi Rumy koło Dźwierzut. Jego rodzina pochodziła najprawdopodobniej z francuskich hugenotów, którzy schronili się w Prusach, pod koniec XVII wieku, w obawie przed prześladowaniami religijnymi. Ojciec Bogumiła, Jakub Labusz, był średniozamożnym rolnikiem, doskonałym i zaradnym gospodarzem, co odziedziczył później i nasz bohater. W domu Labuszów mówiło się i myślało po polsku. W tym też języku odebrał Bogumił wykształcenie. Pomimo narastających bowiem procesów germanizacyjnych w państwie pruskim, potrzeba było wielu lat, by skutecznie wyrugować ze szkół ojczystą mowę Mazurów. W nauce języka niemieckiego nie poczynił Labusz postępów również w czasie obowiązkowej służby wojskowej w Królewcu, gdzie nauczył się tylko niezbędnych dla żołnierskiej służby zwrotów. Po zrzuceniu znienawidzonego munduru pruskiego Bogumił ożenił się z Wilhelminą z Piętków i osiadł we wsi Hozembark, w pięknym, stylowym, mazurskim domu.W 1896 roku Labusz wkroczył na arenę życia politycznego. To w jego domu i z jego inicjatywy w październiku roku zawiązała się Mazurska Partia Ludowa, pierwsza tego typu organizacja polska w Prusach Wschodnich która, obok haseł wyzwolenia społecznego, mówiła także o wyzwoleniu narodowym. Partia ta wprost upominała się o „język ojczysty” i występowała „przeciw wyzyskowi ze strony majątkarzy”. Akcję założenia partii poprzedziła akcja propagandowa wydawanej w Ełku przez Karola Bahrkego „Gazety Ludowej”, której nasz bohater był współpracownikiem.

W hozembarskim domu Labuszów odbywały się zakonspirowane spotkania założycieli partii na które, ku swemu utrapieniu, nie mieli wstępu szpicle, donosiciele i żandarmi. Jako członek Mazurskiej Partii Ludowej dał się poznać Bogumił dopiero rok po założeniu partii, w 1897. Wówczas to stanął na czele podkomitetu wyborczego na okręg szczycieńsko-mrągowski. Jednocześnie znalazł się w zarządzie rejonowym swej partii, w skład którego wchodziło, obok niego, jeszcze sześciu innych gospodarzy z Hozembarka i dwóch sąsiednich wiosek. Głośnym wówczas echem odbiło się zorganizowanie przez Labusza i jego towarzyszy wiecu wyborczego w Szczytnie, w lutym 1898 roku, na którym dokonano prezentacji kandydata Mazurskiej Partii Ludowej do Reichstagu, Zenona Eugeniusza Lewandowskiego. Przy stole prezydialnym zasiadł wtedy i sam Labusz, którego już wówczas, z racji zaangażowania i talentów przywódczych nazywano „generałem”. Pamiątką po tamtym wydarzeniu stała się broszura zawierająca mowę kandydata Lewandowskiego, która została przygotowana, gdzieżby indziej, w hozembarskiej kwaterze głównej „generała”. Lewandowski nie został wprawdzie posłem, odniesiono jednak niemały sukces – otrzymał bowiem aż 6000 głosów, podczas gdy jego niemiecki kontrkandydat – 7200. Aktywność i skuteczność Labusza tak opisywana była przez „Gazetę Ludową”:Po tym pamiętnym wydarzeniu mazurski ruch ludowy zaczął ponosić dotkliwe klęski, tak wyborcze, jak i propagandowe. Zlikwidowano „Gazetę Ludową”, która gorąco popierała nie tylko Mazurską Partię Ludową, ale była tubą całego ruchu mazurskiego i walki o mowę ojczystą. Ożywienie działalności partyjnej partii Mazurów przyszło dopiero w 1903 roku, za sprawą właśnie Bogumiła Labusza, który stanął na czele Mazurskiej Partii Ludowej i pełnił funkcję przewodniczącego bez przerwy aż do wybuchu pierwszej wojny światowej. Niestety, nieuczciwe postępowanie i fałszowanie wyników wyborczych sprawiły, że kandydatura Labusza w wyborach do Reichstagu przepadała w kolejnych wyborach (1903, 1907). Sam kandydat tak opisywał te pruskie praktyki w wywiadzie, jakiego udzielił w 1907 roku warszawskiemu „Tygodnikowi Ilustrowanemu”: „Gdyby tylko agitowali uczciwie, to czapkami byśmy ich zarzucili. Ale ci, na swoje usługi mają całą zgraję rektorów (nauczycieli) i żandarmów i innych beamtów, co swoim wpływem, groźbą, prośbą i presją, wódką i cygarem i talarem prowadzą agitację. Niby to wybory do Reichstagu są tajne, ale nie na Mazurach. Kartki sami kontrolują, po ukończonych wyborach nasze niszczą albo dokładają kartki na konserwatystę, a rektorzy nawet nakazują dzieciom kraść nasze kartki rodzicom ze skrytek i za zapłatą przynosić do szkoły na podarcie. A żandarmi, a wójtowie! Nadużyć powagi władzy nie wyliczyć i to nie ukrycie, ale otwarcie mocą swego urzędu gniotą i prześladują zwolenników partii ludowej”. 

Porażki wyborcze uświadomiły Labuszowi i innym zwolennikom Mazurskiej Partii Ludowej, że aby odnieść sukces, aby agitować za polskością mazurskiej ziemi, konieczna jest praca u podstaw, która w pierwszym rzędzie powinna przynieść uniezależnienie ekonomiczne uciskanej ludności polskiej w Prusach Wschodnich. Nie było bowiem tajnym, że mazurscy Polacy, popierający ruch narodowy, mieli trudności w otrzymywaniu pożyczek i byli szykanowani, także w aspekcie materialnym. Z tego powodu jesienią 1910 roku z inicjatywy Bogumiła Labusza założono w Szczytnie Bank Mazurski.  Sam założyciel banku stanął na jego czele. Założenie mazurskiej instytucji finansowej było możliwe dzięki składkom drobnych rolników oraz pomocy Banku Ludowego z Lubawy i jego szefa dra Rzepnikowskiego. Bank wypłacał udziałowcom 4,5% odsetek. Było to możliwe dzięki społecznej i charytatywnej pracy związanych z nim ludzi. Jakby tego było mało dla wiecznie niespokojnego Bogumiła Labusza, w 1911 roku ponownie kandydował do Reichstagu, w oparciu o radykalny program społeczny, który tak sformułował na łamach „Mazura”: „Chcecie nam wydrzeć naszą gadkę mazurską, usuwacie nabożeństwa polskie z kościołów, utrzymujecie nas w ciemnocie, a w końcu chcecie nam zabrać ziemię, tę naszą własną, przez ojców naszych i nas ciężko zapracowaną…”. Wybory przegrał, ale nie powstrzymało go to przed dalszą działalnością dla dobra Mazurów.

 W 1913 roku partia, na której czele stał, założyła w Szczytnie Mazurskie Kółko Rolnicze, instytucję, której zadaniem było służyć rolnikom w uzyskaniu porady prawnej i w wymianie poglądów na temat nowoczesnych sposobów uprawy roli. Ponieważ Labusz był wówczas niezwykle przeciążony obowiązkami, nie wszedł do kierownictwa tej nowej instytucji mazurskiej, to jednak nie powstrzymało go od wzorowego prowadzenia komórki Kółka, której siedziba znajdowała się oczywiście w jego domu w Hozembarku, który ponadto służył jako czytelnia ludowa i wypożyczalnia książek, upowszechniając tym samym słowo polskie wśród polskojęzycznych mieszkańców powiatu szczycieńskiego. Jego wzorowe, 70-hektarowe gospodarstwo podawane było za przykład i często odwiedzane przez innych rolników chcących podpatrzeć, jak dobrze gospodarować. To z tego powodu pisano o nim w „Gazecie Ludowej”: „Kto chce mieć dobrą maszynę, ten niech porozmawia z mazurskim gospodarzem Labuszem, a nie z innym. Rodacy, swój do swego, popierajcie przemysł nasz!”.Władze pruskie, nie mogąc oficjalnie nic uczynić Labuszowi, nieustannie go inwigilowały i czekały tylko okazji. Ta nadarzyła się, gdy wybuchła I wojna światowa. Mazurski działacz został aresztowany i oskarżony o zdradę stanu i działalność szpiegowską. Nawet dla militarystycznego państwa pruskiego oskarżenia te były na tyle absurdalne, że Labusz, między innymi dzięki zeznaniom swego towarzysza Gustawa Leydinga seniora, został uniewinniony i zwolniony do domu. Z tego okresu pochodzi anegdota, która chyba najbardziej ukazuje upór i twardy charakter „mazurskiego generała”. Otóż nad domem Labuszów w Hozembarku przez wiele lat widniał wizerunek białego orła. Gdy po zwycięskiej bitwie z Rosjanami do Hozembarka zawitał sam generał Mackensen, kazał roztrzaskać rzeźbę. Ledwo jednak wyjechał, na szczytowej ścianie domu pojawił się kolejny orzeł…

Klęska niemiecka podczas I wojny światowej dała nowy impuls i możliwość upomnienia się Mazurów o swoje prawa. W roku 1917 Bogumił Labusz stanął na czele tajnego Komitetu Obywatelskiego w Nidzicy. W kolejnym roku reprezentował Mazurów w Naczelnej Radzie Ludowej i Sejmie Dzielnicowym w Poznaniu. Aktywnie włączył się w działalność plebiscytową. Samego jednak plebiscytu już nie doczekał. Nie był zatem świadkiem klęski sprawy polskiej w Prusach Wschodnich. Gdy zapadł na ciężką chorobę, został umieszczony w szpitalu w Królewcu. Czując zbliżającą się śmierć, nakazał się jednak zawieźć do swego ukochanego Hozembarka. Nie zdążył już tam jednak dotrzeć za życia. Zmarł 13 marca 1919 roku w Jezioranach. Pochowano go jednak w jego wsi, dla której tyle dobrego zrobił.Dziś niewielu pamięta o Bogumile Labuszu, niewielu jednak pozostało kultywujących dawne mazurskie tradycje i pielęgnujących pamięć o bohaterach, którym przecież winni jesteśmy pamięć. Próżno też na dzisiejszych mapach szukać wioski Hozembark. W 1948 roku nadano jej, na cześć „generała”, nazwę Labuszewo…

 

 

 

Z kroniki Mazurskiej Partii Ludowej

Przy ul. Kaiserstrasse (Cesarskiej) w Szczytnie swoją siedzibę miały Bank Mazurski,tygodnik "Mazur" i inne polskie organizacje
Bogumił Labusz
Michał Kajka

25 stycznia mija 114. rocznica uchwalenia Programu Mazurskiej Partii Ludowej, pierwszej organizacji politycznej Mazurów, założonej w grudniu 1896 roku. Wśród organizatorów partii wymienia się Karola Bahrke, redaktora „Gazety Ludowej”, Zenona Lewandowskiego, Gustawa Leydinga starszego, poetę Michała Kajkę i mojego pradziadka – Bogumiła Labusza, w którego domu w  Hozembarku odbywały się zakonspirowane spotkania założycieli partii.

Kiedy dziś przyglądamy się programowi Mazurskiej Partii Ludowej, pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę jest jego pragmatyzm i skupienie się na rzeczywistych problemach gnębiących wówczas wschodniopruską wieś. MPL postulowała reformę podatkową i administracyjną, czyli m.in. „połączenie gminy z majątkiem, sprawiedliwsze płacenie ciężarów szkolnych, sprawiedliwszy podział ciężarów budowania gościńców, lepsze porządki co do ubogich wioski, wybory wójta przez gminę”. Poprawie sytuacji chłopów miały też służyć  reformy gospodarcze, m.in. korzystniejszy podział funduszy melioracyjnych, niższe ceny nawozów sztucznych, wprowadzenie  na Mazurach drobnego przemysłu, czy budowa kanału mazurskiego Orzecze-Ełk-Rajgród. Ważne miejsce w programie zajmowały postulaty polityczne -  równość wobec prawa, wolność stowarzyszania się, zachowanie religii i języka ojczystego, zachowanie demokratycznego prawa wyborczego do Sejmu Rzeszy i rozszerzenie go na Sejm Pruski.

Głównym celem działalności Mazurskiej Partii Ludowej (jak każdej partii politycznej) była oczywiście walka wyborcza. Na czele podkomitetu wyborczego na okręg szczycieńsko-mrągowski stanął Bogumił Labusz, który jednocześnie znalazł się w zarządzie rejonowym swej partii, w skład którego wchodziło, obok niego, jeszcze sześciu innych gospodarzy z Hozembarka i dwóch sąsiednich wiosek. Głośno było o zorganizowanym w lutym 1898 roku przez „generała”, jak już wówczas nazywano Bogumiła Labusza, wielkim zgromadzeniu przedwyborczym w sali „Deutsches Haus” w Szczytnie. Podczas wiecu dokonano prezentacji kandydata Mazurskiej Partii Ludowej do Reichstagu, Zenona Eugeniusza Lewandowskiego. Lewandowski co prawda nie został posłem, ale jego wynik – 5694 głosy, jak i  wybory w 1898 roku należy uznać za duży sukces  Mazurskiej Partii Ludowej. Niestety, sukces ostatni. Po tym wydarzeniu mazurski ruch ludowy zaczął ponosić klęski, zarówno wyborcze, jak i propagandowe. W 1898 r., na skutek szykan i wyroków sądowych usunął się z Mazur Karol Bahrke, a wkrótce potem upadła "Gazeta Ludowa". Ożywienie działalności partyjnej przyszło dopiero w 1903 roku, za sprawą  Bogumiła Labusza, który stanął na czele Mazurskiej Partii Ludowej i pełnił funkcję jej  przewodniczącego do wybuchu pierwszej wojny światowej. MPL wzięła jeszcze udział w wyborach 1903, 1907 i 1911, zyskując już jednak mniej głosówLabusz, którego kandydatura do Reichstagu  przepadała w kolejnych wyborach na skutek fałszowania wyników i  nieuczciwych praktyk, w wywiadzie dla „Tygodnika Ilustrowanego”  w 1907 r. powiedział: „Gdyby tylko agitowali uczciwie, to czapkami byśmy ich zarzucili. Ale ci, na swoje usługi mają całą zgraję rektorów (nauczycieli) i żandarmów i innych beamtów, co swoim wpływem, groźbą, prośbą i presją, wódką i cygarem i talarem prowadzą agitację. […] A żandarmi, a wójtowie! Nadużyć powagi władzy nie wyliczyć i to nie ukrycie, ale otwarcie mocą swego urzędu gniotą i prześladują zwolenników partii ludowej”.

Większe sukcesy, niż w walce wyborczej odniosła Mazurska Partia Ludowa w, prowadzonej od 1910 r. działalności gospodarczej. Konsekwencją programu partii, odpowiadającego na żywotne potrzeby mazurskich chłopów było utworzenie Banku Mazurskiego i  Kółek Rolniczych. Ale to już temat na osobną opowieść. Ich działalność, podobnie jak Mazurskiej Partii Ludowej przerwała I wojna światowa.

W konspiracyjnym, wydanym w 1942 r. zbiorku wierszy „Wiatr wolności” Tadeusz Prus-Faszczewski pisał:

Od Ełku do Olecka, po Ządzbork i Szczytno

Trwa w oporze zaciekła, harda Mazur dusza

I czuje, że niedługo wolnością rozkwitną

Bzy czerwone nad grobem Linki i Labusza

Kontynuatorem tradycji powstających pod koniec XIX i na początku XX w. partii ludowych, również Mazurskiej Partii Ludowej,  jest Polskie Stronnictwo Ludowe. Działalność Bogumiła Labusza kontynuował jego syn – również Bogumił. Naturalną konsekwencją działalności w ruchu ludowym pradziadka i dziadka jest moja przynależność do PSL.

 

 

Rocznice, o których powinniśmy pamiętać

Ełk na starych fotografiach, źródło: janus.elk.pl

16 marca tego roku mija 144. rocznica urodzin Karola Bahrke, drukarza, wydawcy, współzałożyciela Mazurskiej Partii Ludowej, redaktora "Gazety Ludowej".

Urodzony w 1868 r. w Wołkininowie, Karol Bahrke pochodził z rodziny mazurskiej, która przeniosła się z powiatu gołdapskiego do Polski. Szkołę średnią ukończył w Warszawie, potem studiował nauki prawno-ekonomiczne na uniwersytecie w Halle. Pracował jako dziennikarz w Wiedniu, Lipsku, Halle i Monachium.Współpracował z "Dziennikiem Poznańskim".

Działacz ludowy, polityk

Był jednym z współzałozycieli i pierwszym przewodniczącym powstałej w Ełku w grudniu 1896 r. Mazurskiej Partii Ludowej. Ze względu na rządowe szykany, program MPL uchwalono dopiero 25 stycznia 1898 r.

"Gazeta Ludowa" z 26 stycznia 1898 r. w artykule "Dziwnie się plecie u nas na Mazurach" pisała: Zebranie komitetu Partii Ludowej Mazurskiej odbyło się wczoraj o godz. pierwszej po południu w mieszkaniu redaktora p. Barke. (...) Pierwsze zebranie mazurskie, które się miało odbyć 8 listopada roku zeszłego, policja zakazała, a gdy pan Barke zaprosił do siebie znajomych i przyjaciół, tedy policja kazała się rozejść gościom redaktora. - Trudno, trzeba było słuchać policji, ale zarazem posłaliśmy do ministra i p. landrata zażalenie, że policja łęcka nieprawnie sobie postapiła. Takież samo zażalenie zamieściliśmy w "Gazecie Ludowej" do posłów z sejmu i tę korzyść odnieśliśmy, że wczoraj policja nie robiła nam najmniewjszych przeszkó w zebraniu naszem. [Jerzy Mazurek; "Kraj a emigracja, ruch ludowy wobec wychodźstwa chłopskiego do krajów Ameryki Łacińskiej", www.books.google.pl)

Wydawca, redaktor, literat

W styczniu 1896 r., za namową Alfonsa Parczewskiego i księdza Antoniego Wolszlegiera oraz z pomocą księdza Juliusza Bursche i Antoniego Osuchowskiego, Karol Bahrke uruchomił w Ełku księgarnię i drukarnię. Drukował w niej bezpłatny dodatek tygodniowy "Ewangelik”,  polskie ulotki, broszury i odezwy, a przede wszystkim "Gazetę Ludową" – organ prasowy Mazurskiej Partii Ludowej. Wśród  jej założycieli w 1892 r. znaleźli się Alfons Parczewski i Bogumił Labusz. Karol Bahrke był jej redaktorem. Tygodnik ukazywał się w nakładzie około 2 tys. egzemplarzy. "Gazeta Ludowa" upadła w 1902 r.,  jej następcą był "Goniec Mazurski", a później "Mazur".

Karol Bahrke miał też ambicje literackie - pisał wiersze i opowiadania dla Mazurów. W 1897 r. "Gazeta Ludowa" wydała jego książkę „Mazur i karczmarz. Obrazek z życia Mazurów w Prusach Wschodnich”, napisaną pod pseudonimem Mazur z wąsami. Pod pseudonimem Dzierżek napisał broszurę  „Wycieczka kolarza na Mazury Pruskie”, wydaną w Warszawie w 1898 r.

Emigrant

Po wyborach do Parlamentu Rzeszy w 1898 r., w których startował z ramienia Mazurskiej Partii Ludowej, szykanowany i poważnie zagrożony więzieniem, Karol Bahrke opuścił Mazury i osiadł w Krakowie. W 1904 r. wyjechał do USA, gdzie pracował w "Dzienniku Chicagowskim". Zmarł prawdopodobnie w 1935 r. Dokładna data jego śmierci nie jest znana.

Ostatnio na blogu

  • 19 wrzesień 2017 r.

    Są trzy główne przyczyny, dlaczego PSL nie popiera reformy emerytalnej wg PiS. Po pierwsze, PiS podwyższył wiek emerytalny rolnikom obniżając wszystkim innym grupom zawodowym. Po drugie, reforma jest zwyczajnie niesprawiedliwa. I po trzecie -...

  • 15 wrzesień 2017 r.

    W niedzielę 17 września w olsztyneckim skansenie podsumujemy tegoroczne zbiory na całych Warmii i Mazurach. Regionalne Dożynki jak co roku organizuje samorząd województwa. To święto ważne dla nas wszystkich, bo każdy z nas codziennie korzysta z...

  • 13 wrzesień 2017 r.

    Od teraz każdy 12 lipca będzie Dniem Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Taki projekt złożyli posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dziś (12.09) miałam zaszczyt referować go w Sejmie.

  • 12 wrzesień 2017 r.

    W cieniu sporu o sądownictwo i bałaganem w szkołach po reformie edukacji przeszła rewolucja w zarządzaniu rolnictwem. Rząd PiS połączył zadania Agencji Nieruchomości Rolnych i część zadań Agencji Rynku Rolnego, tworząc jedną instytucję - Krajowy...